IV Kapituła Prowincji Afrykańskiej w Mozambiku 17 - 24 lipca 2010 r.
Drodzy Rodacy i Przyjaciele misji !
W 1997r. po raz pierwszy jako członek Zarządu Regionu Afrykańskiego wziąłem udział w zebraniu braci i sióstr obu regionów, aby przeanalizować propozycję projektu pod przyszły nowicjat. Te dwa regiony to teren misyjny współbraci belgijskich w Kinshasie – Kongo Demokratycznym i holenderskich w Mozambiku, którzy długie lata siali ziarno Boże. Wtedy już na pierwszy rzut oka Mozambik wyglądał na kraj bardziej rozwinięty, uporządkowany i zdyscyplinowany. Drogi szybkiego ruchu, porządek na ulicy były zapowiedzią, że kraj się odbudowywuje po wojnie cywilnej, która trwała 20 lat. W lipcu tego roku po 13 latach odwiedziłem Mozambik z racji Kapituły Prowincji Afrykańskiej, która została zaplanowana właśnie tam ze względu na lepsze funkcjonowanie tego kraju: bezproblemowy dostęp na lotnisko, zagwarantowana dostawa prądu i inne konieczne warunki na tygodniowe obrady. Mozambik rzeczywiście poczynił wielkie postępy pod każdym względem. Dyscyplina na ulicy prawie jak w Europie. Podobnie w głównych miastach nie widać już śladów wojny cywilnej: zrujnowanych domów, szkół, szpitali, fabryk, szyn kolejowych. Takie obrazki już znikły z krajobrazu dużych miast. Podobnie Zgromadzenie poczyniło duży krok naprzód. Oglądany w 1997 r. teren pod nowicjat dzisiaj jest pięknie zagospodarowany i przygotowany na przyjęcie większej ilości nowicjuszy. Posiada duży ogród warzywny, małą plantację bananów, drzew pomarańczy, cytryny, gujaw, itd. Na zakończenie Kapituły braci w kościele parafialnym obsługiwanym przez naszych ojców została odprawiona uroczysta msza św. Przewodniczył jej prowincjał Camille, który nawiasem mówiąc był postulantem, kiedy poświęcałem nowy kościół pw. św. Atanazego na Mokali w 1990 r. We mszy św. uczestniczyły również nasze siostry z racji ślubów wieczystych pierwszej siostry Mozambijki. W ceremonię składania ślubów są wplecione elementy tradycyjne jak posag. To wszystko miało miejsce po czytaniu Ewangelii. Kandydatka do ślubów w procesji w rytmie tanecznym w otoczeniu rodziny doszła przed ołtarz i właśnie się zaczęło …odbyło się coś w rodzaju narady rodzinnej, jak to bywa przy zaręczynach. Rozwinęli matę na posadzce kościoła i naprzeciw córki usiedli: matka, matka chrzestna i najstarszy brat w imieniu nieżyjącego ojca. Oczywiście cała dyskusja odbyła się w ich narzeczu plemiennym. Po wyrażonej zgodzie przez rodzinę zabrała głos matka i w krótkiej mowie ofiarowała córce posag jak jest w zwyczaju przy zaślubinach: Biblię, światło /lampa naftowa/ jako drogowskaz na całe życie, naczynie na przechowywanie wody tzw. kalabas, maczetę do cięcia drzewa, symboliczne naczynia do użytku domowego oraz materiał, który jest zarezerwowany dla kobiet zamężnych. Następnie chór zaintonował litanię do Wszystkich Świętych, a kandydatka do ślubów w pozycji leżącej została nakryta tym materiałem, który otrzymała w posagu. Następnie w procesji przybliżyła się do ołtarza delegacja kobiet trzymając w dłoniach naczynia z zapalonym kadzidłem. Zajęły pozycje klęcząco-siedzące, niespotykane w liturgii: 3 kobiety z lewej strony, 3 z prawej strony leżącej siostry, co robiło duże wrażenie na wiernych. W tym regionie przy zmarłych zapalają kadzidła, stąd wniosek, że kandydatka do życia zakonnego umiera dla świata /W Europie nikt by nie zniósł tak dużo dymu w kościele/. Po litanii nastąpiła ceremonia ślubów wieczystych, w których uczestniczyła Matka Generalna z Rzymu, która na znak zaślubin z Chrystusem i zgromadzeniem nałożyła jej obrączkę. Tym pięknym akcentem zakończyliśmy nasz pobyt w Mozambiku. Delegaci z Kinshasy mieli jeden dzień wolnego przed odlotem, więc wspólnota miejscowa zaplanowała nam wycieczkę na plażę, gdzie Ocean Indyjski tworzy niespotykane rozlewisko oraz miejsce, w którym można podziwiać jego przypływ i odpływ. Następnego dnia pożegnaliśmy Buane- nasz dom nowicjatu i miejsce Kapituły, by ze stolicy Maputo odlecieć do Johannesburga – Afryka Płd. i następnego dnia do Kinshasy. Dzięki Bogu całą podróż odbyliśmy bezpiecznie.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Rodaków z Uszwi i poza krajem oraz przyjaciół misji.
O. Jan Smaluch RDC