Wszystkie dane osobowe zamieszczone na stronie internetowej parafii są umieszczone wyłącznie za zgodą osób zainteresowanych.

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 4.jpg
  • 5.jpg
  • 6.jpg
  • 7.jpg
  • 8.jpg
  • 9.jpg
  • 10.jpg

Nabożeństwo czterdziestogodzinne

Okres Wielkiego Postu rozpoczynający się Środą Popielcową styka się w życiu codziennym z czasem karnawału.
Aby z nastroju zabawy i radości przejść do refleksji nad sobą, pokuty i umartwienia, w wielu parafiach odbywają się tzw. nabożeństwa czterdziestogodzinne.

Nabożeństwo czterdziestogodzinne

 

nawiązuje do tradycyjnego przebywania Jezusa w grobie przez 40 godzin. Są źródła, które każą szukać inspiracji w biblijnym obrazie czterdziestodniowego postu i modlitwy Chrystusa na pustyni. Trudno określić czas powstania tej formy adoracji. Prawdopodobnie jej początek sięga końca XVI wieku. Niełatwo również ustalić, kto tę formę modlitwy zapoczątkował. Historycy liturgii przypisują jej autorstwo jezuitom.Są też tacy, którzy wskazują na św. Filipa Nereusza (1515-1595) albo na św. Antoniego Marię Zaccarię (1502-1539).
Z czasem nabożeństwo przyjęło formę modlitwy błagalnej i ekspiacyjnej jako wynagrodzenie za grzechy popełnione w czasie karnawału. Polega ono na całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. Zazwyczaj rozpoczyna się po ostatniej Mszy św. dopołudniowej w niedzielę, jest każdorazowo przerywane na czas sprawowania Eucharystii oraz w nocy, a kończy się we wtorek wieczorem przed Popielcem. Celem tego nabożeństwa jest pogłębienie więzi wierzących z Chrystusem obecnym w Sakramencie Ołtarza - obecnym na sposób trwały w przechowywanym w tabernakulum Chlebie Eucharystycznym.
Adoracja wywodzi się więc od Mszy św. i do niej ma prowadzić, jako do źródła i szczytu. Dlatego nabożeństwo czterdziestogodzinne powinno rozpocząć się od uroczyście celebrowanej Liturgii Eucharystii i w ten sam sposób się zakończyć. W tej formie adoracji powinna uczestniczyć cała parafia, a więc wszystkie jej grupy wiekowe, wszystkie stany i grupy istniejące w ramach wspólnoty parafialnej.




Patrząc w oczy Jezusa...



Oczy Jezusa zna każdy.

Nie widziałeś? Niemożliwe!
Nawet jeśli twoje oczy nie widzą...

Czy słyszałeś kiedyś głos sumienia?
A więc widziałeś Jego oczy, bo przecież
Jego oczy są zwierciadłem każdego z sumień...

Ciekaw jestem co w nich zobaczyłeś...


Spójrz w Jego oczy... Pomódl się...
Porozmawiaj z Jezusem o tym jak minął dzień,
co cię trapi, co cię cieszy.

Teraz przeczytaj dalszy ciąg...

Nieraz pewnie widziałeś w Jego oczach radość.

Tak. Radość w Jego oczach znajdziesz zawsze,
kiedy uśmiechniesz się do drugiego człowieka.
Wtedy często budzisz w nim uśmiech.
Czy spojrzałeś kiedyś w oczy takiej osobie?
Czy nie ujrzałeś oczu Chrystusa,
równie uśmiechniętych?

Radość widzisz podając rękę leżącemu.
Radość widzisz w oczach dzieci,
które najlepiej znają Pana, ba są najbliżej Niego.
Czemu nie uczysz się od nich wiary i ufności Jezusowi?
Czyż nie jesteśmy dziećmi w oczach Boga?

Radość ogarnia mnie, kiedy pomyślę jak wiele miłości
nas otacza. Bóg kocha nas ponad życie!
Oddał za nas Swoje życie... Czy ty należycie mu podziękujesz?
Żyj dla Pana, a nigdy już nie doznasz zawodu.

Radość przepełnia każdy dzień, bo całe nasze życie jest radością.
Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale żyjemy radością.
Wiem. Ciężko jest przyjąć nam cierpienie. Ale pamiętaj!
Cierpienie ciała umacnia duszę. A Pana będziesz oglądać w
niebie swoją duszą, a nie słabym i kruchym ciałem...
Cierpienie nie jest karą!

Powiesz, że czasem widzisz w nich smutek.

Niestety. Nie wszyscy żyją Jego miłością.
Czy kochałeś kiedyś bez wzajemności?
Pomnóż to uczucie tysiąc razy, bo Jego miłość
jest dużo większa od tej ludzkiej...
Czy czujesz ten ogromny ból? Teraz wiesz,
czemu jest taki smutny... Nie poddawaj się!
Wynagradzaj mu ten smutek swoją miłością.
Powiedz innym o Jezusie, o Jego miłości,
o tym jaki sprawiają mu ból,
a znów ujrzysz radość.

Zastanów się, czy sam nie sprawisz Mu zawodu...

Jak bardzo smucę się widząc Pana smutnego...
Nie! Jezu! Zrobię wszystko, abyś już nigdy
nie musiał smucić się nad tym światem...
Jest przecież tu tyle dobra...
Ludzie potrzebują tylko usłyszeć Twój głos...

"Ukarz mi Pani Swą twarz, daj mi usłyszeć Twój głos.
Bo słodki jest Twój głos i twarz pełna wdzięku [...]"

Jezu! Ja Cię kocham ponad życie i zawsze będę Cię kochał!
Nie bądź już smutny...

Widziałeś w nich cierpienie?

Jego męka.

Spójrz na krzyż...
Sam Bóg, który stworzył wszechświat,
Ziemię, rośliny, zwierzęta i ludzi,
daje się przybić do krzyża...

Przybity rękoma Swoich sług do drzewa
pachnącego jeszcze lasem...

Cierpi.

Umiera.

Umiera nie dla tych, którzy go kochają,
ale dla tych, którzy go nienawidzą,
dla tych, którzy jeszcze nieraz sprawią
Mu ból "myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem"...

Ty również przybiłeś Go do krzyża...

On jednak nadal cię kocha...

Ty też Go kochaj...

W oczach Jezusa kryje się cała Jego niepojęta
miłość do ludzi i do świata.

Oczy Jezusa... Oczy Boga... Oczy Stwórcy...

Patrz często w Jego oczy.
W Jego oczach kryje się cała nauka dla Ciebie.
On naprawdę chce z Tobą porozmawiać. Owszem.
Wie o tobie wszystko, więcej niż ty sam,
a jednak nadal chce czuć twoją bliskość,
bo cię kocha...

Pamiętaj, że jesteś wyjątkowym i wartościowym
człowiekiem... Umarł za ciebie sam Bóg!

Zaufaj Jezusowi. Patrz w Jego oczy.
Widzisz w nich spokój. On w końcu wie wszystko,
zna Ciebie i twoje problemy, zna twoje pragnienia.
Czemu mu nie ufasz? On daje ci Swoją miłość...
Tylko On może dać ci prawdziwą radość...
Radość, spokój i ukojenie, jakiego nigdy nie
zaznasz na tym świecie... On daje ci całą wieczność!

Panie, kocham Cię!